Witam wszystkich i przepraszam, bo rozdział miał być w środę,
ale brak czasu.
Dziękuję wszystkim za komentarze.
Dagmara Biernat -
Dziękuję za poprawione błędy. Mam nadzieję, że się, choć troszkę poprawiłam.
Wena na razie obecna tylko czasu jest mniej a w zasadzie to go nie ma.
Fajtłapcia - Cieszę
się, że się podoba. Mam nadzieję, że ten rozdział Ci się też spodoba.
Ginger - Nie jestem
zła za wytykanie błędów. Prowadzę tego bloga żeby się czegoś też nauczyć, więc
jeśli wytkniesz mi je i tym razem będę wdzięczna
Dagna Płecha - Zła
wiadomość. To nie będzie yaoi. Na pewno nie głównych postaci, może gdzieś tam
jakiś wątek się pojawi, ale na razie nie ma tego w zarysie. Dropsio może nie tyle,
co zły a manipulancki i wkurza to kilka postaci. Więcej nie zdradzę.
sher Lock - Wiem,
że trochę za szybko poleciałam z akcją, ale chciałam jednak trochę informacji w
prologu zawrzeć. Bo rozdział pierwszy zaczyna się, kiedy Harry ma kończy 5 rok
szkolny. Opisy cóż nienawidzę ich pisać, ale jest ich w tym rozdziale o wiele
więcej. Rozdział 1 i pewnie kilka kolejnych będzie po to, aby wprowadzić
czytelników.
Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję, za wszystkie wytknięte
błędy i pomocne sugestie. I raczej na pewno znajdą się błędy znowu jakieś. Ale
cóż to moje początki, więc mam nadzieję, że mi wybaczycie. A teraz zapraszam do
rozdziału 1.
Rozdział 1 - Jak dobrze być w domu!
Harry wyszedł z pociągu. Na peronie pożegnał się z Ronem i
Hermioną. I przeszedł przez ścianę oddzielającą peron 9 i ¾ od świata mugoli.
-Dzień dobry wuju.
Na peonie zobaczył wuja Vernona.
-Idziemy chłopcze.
Obaj poszli na parking, wsiedli do samochodu i pojechali.
-Jak rok szkolny?
-Okropny tato. – Westchną.
Pod postacią wuja Vernona krył się James Potter, który wypił
eliksir wielosokowy. Mężczyzna był uznawany za zmarłego od 31 października 1981
roku. Aby zrozumieć jak przeżył trzeba cofnąć się do czasów Grindelwalda. Była
wtedy dość często używana klątw „Calidum sanguinem”, która należy do działu
Czarnej Magii. Powodowała on zagotowanie się krwi. Jak to zwykle bywa na klątwę
szukane są tarcze i źródła leczące skutki. Między innymi powstało wtedy
zaklęcie lecznicze „Paulatim refrigerandum” miało ono za dużo minusów, aby było
używane. Parę lat potem James Potter auror znalazł je w archiwum Munga.
Najbardziej zainteresowały go właściwości zaklęcia: uzdrowiciel jak i pacjent zapadają
w długoletnią śpiączkę i wszystkie procesy życiowe zostają wstrzymane do
obudzenia, przez półgodziny od czasu działania nie działają inne zaklęcia. To
dzięki temu wywiną się śmierci. Za nim Voldemort trafił go Avadą James rzucił
na siebie „Paulatim refrigerandum”.
-Pisałeś o jakiejś ropusze. – Ojciec wspomniał o jednym z
listów z Hogwartu.
-Wredna baba. Chłopaki już przyjechali?
-Nie, wracają za dwa dni. – Odparł, po czym uśmiechną się z
dziwnym błyskiem w oku. – Harry, musiałeś nadać swoim uczniom nazwę od
dyrektora? Lepiej brzmiałaby nazwa Gwardia Pottera.
-Czyżby za duże ego się odzywało? – Spytał zuchwale.
-Jak ty się do ojca odzywasz?- Starał się nadać swemu głosu
oburzony ton, ale wszystko popsuł, śmiejąc się na koniec.
Zatrzymali się na jakimś parkingu. Poszli w zaułek i James
wyjął świstoklik.
-Jak dobrze być w domu. – Powiedział Harry, gdy stanęli u
bram zamku, wdychając górskie powietrze połączone trochę z zapachem oceanu.
Zamek zbudowany był z
białej cegły, a dach z ciemnej dachówki. Okna były typowo gotyckie. Budynek
miał całą masę wieżyczek. Podjazd do zamku był ogromny. Zamek był otoczony
murem z czerwonej cegły z ogromną wspaniałą bramą. Znajdował się w dolinie w
górach i był otoczony lasem. Ogólnie
wszystko znajdywało się na wyspie na oceanie Atlantyckim.
Cała wyspa była otoczona taką ilością tarcz, że nie dało się
jej znaleźć, jeśli nie zostało się wprowadzonemu. Teleportować tam też się nie
dało. Można było do niej dostać się świstoklikiem oraz na magicznych stworzeniach,
( które kiedyś były na wyspie, bo inaczej by jej nie odnalazły).
-Harry! – Powitała go mała dziewczynka.
-Cześć Shaula! Jak minął Ci czas? – Dziewczynka miała 11 lat
i w tym roku szła do szkoły magicznej.
Shaula jest córką Regulusa i Anny Black. Ma ciemne brązowe
oczy, mały zadarty nosek, różowe usteczka, kości policzkowe miała delikatnie
podniesione oraz jasną cerę. Włosy ma brązowe i proste. Jest dość wysoka oraz
bardzo szczupła. Jest bardzo żywiołowym
dzieckiem, wiecznie uśmiechniętym, ale potrafi być wredna, gdy kogoś nie lubi.
-Nudno. Wiesz, że ciocia Dorcas jest w ciąży? Będzie miała
dzidziusia!
-Naprawdę? Skąd wiesz?
-Słyszałam jak wuj Łapa mówił o tym tacie.
-Podsłuchiwałaś?
-Tak. – Na co Harry się zaśmiał.
-Mały diabeł.
Czarnowłosy młodzieniec poszedł do swojego pokoju.
Jego pokój był w kolorze jasnego beżu, tyko jedna ściana
była w kolorze ciemnej czekolady. Na środku stało łóżko, a po obu stronach były
szafki nocne. Nad nimi wisiały dwie lampy, które dawały trochę przyćmione
światło. Naprzeciw posłania stała ciemno brązowa komoda, a nad nią wisiał obraz
mężczyzny, który teraz spał. W pokoju znajdował się jeszcze fotel obity białym
materiałem z dodatkami ciemno brązowego drewna, a przy nim stała lampa.
Z sypialni można było przejść do łazienki, garderoby i
gabinetu Harry’ego.
Chłopak rozpakował się i poszedł znaleźć kogoś, z kim mógłby
spokojnie porozmawiać.
-Cześć. – Przywitał się z Dawidem, gdy wszedł do
laboratorium.
Dawid Potter jest najstarszym synem Jamesa i Lilly. Rodzice
podpisali porozumienie ze swoimi przyjaciółmi, że będą ich dzieci traktować jak
swoje i dzięki temu chłopaka wychował Aro i Julia Malfoy. Jest mieszanką
rodziców i dziadków z wyglądu. Ma orzechowe oczy i brązowe włosy do ramion.
Posiada również kilku dniowy zarost. Jest wysoki i lekko opalony.
Uwielbia spędzać czas ze swoim rodzeństwem. Jest gotów
zamordować z zimną krwią, jeśli ktoś coś zrobi jego rodzinie. Jest zawzięty,
uparty i ambitny. Potrafi wyśmienicie latać na miotle. Zaraz po skończeniu
szkoły zrobił Mistrzostwo z Eliksirów.
-O! Witaj Harry! – Odparł z uśmiechem. – Kiedy wróciłeś?
-Jakąś godzinę temu. Co robisz?
-Tojadowy dla Luniaczka.
-Pomóc?
-Zawsze się przyda. Pokrój figi. Jak SUMy?
-Myślę, że mi źle nie poszły. Transmutację rozumiem, z OPCM mógłbym
zdawać Mistrzostwo dzięki pomocy wuja Regulusa, Zielarstwo jest w miarę. Z
zaklęciami nigdy problemu nie miałem. Astronomia jest częścią Starożytnej Magii,
a więc poznałem ją dość dobrze. Wróżbiarstwo nie jest nikomu potrzebne. Eliksiry rozumiem dzięki temu, że pomagam
Tobie i Alex’owi. Z większością magicznych sworzeń się spotkałem jak nie na
zajęciach to na naszych podróżach z ekipą. Tylko zastanawiam się nad Historią.
-A, co się stało?
-Tomowi się nudziło i nasłał na mnie wizje.
-Ale odpowiedziałeś chodź trochę?
-Tak, zobaczymy jak mi poszło. – Nagle coś zwróciło uwagę
Dawida.
-Pokaż mi ręce. – Harry zaskoczony spełnił prośbę, a starszy
chłopak złapał jego prawą dłoń i przekręcił na drugą stronę. – Co to za blizna?
-Po krwawym piórze.
-Kto?
-Nieważne – oczy Dawida spojrzały na Harry’ego.
-Harry nie musisz wszystkich swoich problemów sam
rozwiązywać.
-Wiem. Ale akurat tego Ci nie powiem. – Starszy z braci
przyglądał się młodszemu przez chwilę w milczeniu. Po czym westchną.
-Zrobię maść. Ślady znikną całkowicie, jeśli przez miesiąc
będziesz ją wcierać w rękę.
-Dobrze.
-A teraz chodź. Zaraz będzie kolacja.
Obaj opuścili laboratorium i skierowali się do jadalni, zauważyli,
że wszyscy już są.
Podłoga jadalni była z jasnego drewna. Ściany były w
kolorach wanilii, na trzech ścianach były okna, a ich ramki miły ciemno brązowy
kolor takiego samego koloru jak stół, który stał na środku pomieszczenia.
Krzesła miały bordowe obicia ten sam odcień miały zasłony przy oknach.
Naprzeciw Harry’ego siedziała Shaula. Która uśmiechnęła się
do niego, gdy podszedł do stołu. Koło niej siedział jej ojciec –Regelus Black.
Mężczyzna miał orle spojrzenie i rzadko coś umykało jego uwadze. Był wysokim
brunetem o szarych oczach. Kiedyś był Śmierciożercą, ale przystąpił do nich ze
względu na rodzinę oraz dlatego że nie miał pełnego obrazu Voldemorta. Kiedy
się przekonał, do czego ten człowiek jest zdolny, wymyślili z bratem i Jamesem
jak upozorować swoją śmierć. Miał on Mistrzostwo z OPCM. Uwielbia uczyć tego
przedmiotu. Przekazał Harry’emu wszystko, co sam umiał.
Naprzeciw Regulusa siedziała jego żona Anna Black pochodzi z
czystokrwistego rodu de Miskroki z Francji. Dość wysoka szatynka o brązowych
oczach. Kobieta o wielkiej cierpliwości. Mająca świetną rękę do roślin.
Przy stole siedziała jeszcze siostra Anny Julia. Jest wysoką
blondynką o brązowych oczach wiecznie uśmiechnięta. Potrafi rozbawić
największego smutasa i wciągnąć go w rozmowę.
Jej ulubionym przedmiotem w szkole była Opieka Nad Magicznymi
Stworzeniami. Julia Malfoy to osoba, która wpoiła swoim dzieciom miłość do
rodziny, którą sama bardzo szanowała. Bardzo lubi dzieci, dlatego troszczyła
się o wszystkie dzieci w zamku.
Jej mąż Aro Mafoy jest wysokim blondynem o stalowym spojrzeniu.
Jest bardzo podobny do swego brata jednak miał krótkie włosy w przeciwieństwie
do Lucjusza. James często mówił, że to największym zakupoholikiem na świecie. Najbardziej
cenił swoich przyjaciół i rodzinę. Ma również Mistrzostwo z Eliksirów to on
wszczepił miłość do tego przedmiotu Alex’owi i Dawidowi. Nie chce przyłączyć się
do żadnej ze stron musiał uciec z kraju. Przed opuszczeniem kraju udziela wywiadu,
w którym odsłania złe strony Voldemorta oraz manipulacje Dumbledore. Znajduje
się na celowniku obu panów.
Przy stole siedział również Syriusz Black z żoną. Najlepszy
przyjaciel Jamesa. Parę lat temu uciekł z Azkabanu. Nikt prócz rodziny nie wie,
że jest niewinny. Pomimo że ma 38 lat
nadal uwielbia płatać wszystkim figle.
Jego żona Dorcas Black z domu Meadowes. Jest brunetką o
niebieskich oczach. Często się zastanawia czy jej mąż kiedyś dorośnie. Lubi
trochę ponarzekać na Syriusza jednak każdy wie, że ona nie wyobraża sobie życia
bez niego. Pomimo że mężczyzna został zamknięty na kilka lat ona nie ułożyła
sobie życia z nikim innym. Zawsze jest miła, ale potrafi być uparta i
stanowcza. Kiedyś chciała być uzdrowicielem w Mungu, ale potem zaczęła robić
misje dla Zakonu i stwierdziła, że nie da rady pracować z krwią. Została
reporterką w Proroku. To ona jest autorką wywiadu z Aronem Malfoyem. Gdzie jej
rozmówca miesza z błotem i Dumbledore i Voldemorta. Podstępem udaje się go
wydrukować. Po paru dniach musiała zniknąć. W czym pomagają jej James i
Syriusz. A Aro udziela jej schronienia.
Ostatnią osobą przy stole jest James. Który teraz parzył z
dumą na swoich synów. Kochał on najbardziej swoje pociechy i nie da ich w nic
wmanipulować.
Cały obiad minął spokojnie. W momencie, gdy wszyscy zaczęli
już powoli się podnosić do Sali wszedł Seth Snape.
-Dobry wieczór wszystkim.
-Witaj Seth. Chcesz coś zjeść? Właśnie skończyliśmy, ale jak
jesteś głodny to skrzaty zaraz Ci coś podadzą. – Powiedziała Julia Malfoy.
-Nie dziękuję jadłem w domu. W zasadzie to przyszedłem do
Harry’ego.
-W porządku. Chodź – powiedział wymieniony młodzieniec i
podniósł się, razem ruszyli ku kwaterom Potterów.
-Kiedy skończył Ci się rok szkolny?
-Wczoraj. A kiedy twoi bracia wracają?
-Za dwa dni. Nie chciałeś zostać trochę z ojcem?
-Chciałem. – Odparł krótko, a Harry mu się przyjrzał.
Seth jest średniego wzrostu chudym chłopakiem. Ma
ciemnobrązowe oczy i włosy oraz jasną karnacje. Jest to raczej skryty i
nieśmiały. Potrafi się otworzyć przed swymi przyjaciółmi. Z Harrym poznał się
przez przypadek i gdyby jego ojciec odkrył tę znajomość zamknąłby swego syna
na klucz w domu i wypuszczałby go na czas posiłków. Chłopak ma jakąś awersje do
laboratoriów i nie wchodzi do nich, jeśli nie musi. Uwielbia ćwiczyć z białą
bronią.
-A, więc, o co chodzi?- Spytał Harry, gdy dotarli do salonu Potterów
urządzonego w kolorach Gryffindoru – Co się stało?
-Chciałem spędzić dzisiejszy wieczór tylko z ojcem. Ale on
oczywiście nie ma czasu. Czarny Pan i Dumbledore są ważniejsi niż własny syn.
-Nie mów tak. On Cię kocha i chce dla ciebie lepszej
przyszłości. Wiesz, że musi odpowiedzieć na wyzwanie.
-Wiem. Po prostu czasami już nie mam sił czekać aż znajdzie
dla mnie trochę czasu. Poćwiczymy szermierkę?
-Ratunku. – Jęknął Harry, za co oberwał poduszką – Ej. Znowu
przegram.
-Jeśli ćwiczyłeś to może mnie pokonasz?
-Jaja sobie robisz? W pojedynku na zaklęcia mogę mieć jakąś szansę,
ale nie na białą broń.
-Pozwolę ci wybrać. Miecz, szabla rapier czy szpada?
-Rapier. – Wymamrotał wiedząc, że się nie wywinie.
Przeszli do pokoju ćwiczeń. Oczywiście tak jak Harry
przewidział ani razu nie udało mu się przechytrzyć Setha. Młody Snep jest
wprost niedościgniony w walkach na białą broń.
Potem się pożegnali i syn Mistrza Eliksirów wrócił do swego
domu.
Harry wziął prysznic przebrany w krótki spodenki do spania
poszedł do pokoju.
-O patrzcie państwo któż to wrócił.- Odezwał się mężczyzna z
obrazu.
-Cześć Sal! Cześć Kissis!
– Powiedział w wężomowie. Obraz przedstawiał mężczyznę po czterdziestym roku
życia. Siedział on na ciemno zielonym fotelu, a u nóg miał węża. Mężczyzna
nazywał się Salazar Slytherin, a wąż Kissis.
-Witaj Harry –
odparł wąż –Jak rok szkolny?
-W porządku. Jak każdy.
Cieszę się, że jestem już w domu.
-Ja tęż się cieszę, że
już wróciłeś. Sal też się cieszy tylko tego nie okazuje .– Odparł wąż.
Harry przyjrzał się mężczyźnie, a potem się uśmiechnął –Wiem.
Wtedy ktoś zapukał.
-Proszę. – Do środka wszedł Dawid niosąc dwa parujące kubki.
-Ktoś tu zamawiał czekoladę?
-Dawid, ubóstwiam Cię.
-Tak wiem. – Odparł z dumnym uśmiechem i usiadł na łóżku i
podał kubek bratu.
-Pyszna.
-Seth był jakiś nie swój.
-Tylko na początku. Potem wziął mnie na walkę białą bronią i
mu przeszło.
-To pomaga mu się odstresować. Znowu jego ojciec nie miał
dla niego czasu?
-Tak.
-Dobrze, że ma takich przyjaciół jak wy. – Zamilkli na
chwilę – Wuj Aro coś kombinuję. Coraz częściej wspomina o powrocie do Anglii.
-Najpierw musi sobie przygotować grunt. Nie wróci od tak.
-To prawda. Myślisz, że kto by dopadł go pierwszy jak by
dzisiaj wrócił. Severus i Lucjusz wściekli, że się nie odzywał przez tyle lat
czy Albus i Tom za tamten artykuł.
-Stawiałbym na kogoś
z tej pierwszej dwójki potrafią działać szybko i skutecznie. Nie zdziwiłbym się
gdyby go razem dorwali.
-Pewnie masz rację. Ciekawe, czy najpierw by go zaczęli
wyzywać, czy wyzwaliby go na pojedynek z zamiarem posiatkowania go.
-To byłoby ciekawe przedstawienie.
-Dobra mały, kładź się.
-Nie jestem mały. – Odparł z oburzeniem, ale spełnił
polecenie.
-Podaj mi prawą rękę. – Młody Mistrz Eliksirów wyjął mały słoik,
w którym była zielona substancją i zaczął powoli wmasowywać ją w bliznę.
Młodszy z chłopaków szybko usnął. Dawid uśmiechnął się i po
chwili skończył zabieg i przykrył brata kołdrą. Wziął kubki. –Dobranoc Harry. –
Zgasił światło i wyszedł.