poniedziałek, 18 maja 2015

Prolog



Wszystko zaczęło się w wakacje Harry'ego Pottera między pierwszym a drugim rokiem szkolnym. Trzy dni temu Harry wrócił z Hogwartu. Dziś po zrobieniu śniadania, sprzątnięciu salonu, umyciu wszystkich okien, zostało mu tylko sprzątnięcie łazienki. Wtedy zabrzmiał dzwonek do drzwi.
-TY!!! – usłyszał podniesiony głos ciotki. Zaciekawiony podszedł do barierki przy schodach –Co ty tu robisz?!
-Uspokój się Petunio i mnie wpuść, albo twoi sąsiedzi będą mieli darmowy show – po chwili mężczyzna wszedł do środka.
-Co ty tu robisz? Przecież powinieneś być martwy od tylu lat.
-No, co ty nie powiesz? Wyobraź sobie, że żyję. A teraz zawołaj Harry’ego, zabieram go ze sobą.
-Znalazł się idealny tatuś.
-Wyobraź sobie kobieto, że byłem w śpiączce i dopiero w marcu się obudziłem. Harry chodź tu do nas – chłopak posłuchał i zszedł po schodach. Po czym staną zamurowany. W przedpokoju stał mężczyzna bardzo do niego podobny.
-Tata? – zapytał oszołomiony.
-A kto inny? Przecież nie wuj Albert! Ten stary cap nie wróci już chyba nigdy do Anglii. Harry może przywitasz ojca jak należy – chłopak podbiegł i się przytulił, na co mężczyzna się zaśmiał i podniósł go do góry.
-Jakie wzruszające – syknęła kobieta.
-Zamknij się Petuniu! Albo nie! Podam ci eliksir, który cię wyciszy przez tydzień. O Merlinie! Ale świat będzie mi wdzięczny – Harry zaśmiał się na ten komentarz. James mrugnął do niego, potem mu się przyjrzał. – W co ty jesteś ubrany młody człowiek? Na brodę tego starego pryka zabrzmiałem jak Mafoy! Co robiłeś?
-Sprzątałem.
-Rozumiem to, dlatego jesteś tak ubrany? Idź się przebrać i spakuj. Zabieram Cię do domu.
-Ale to mój codzienny strój.
-Jak to codzienny? PETUNIA! – wydarł się, pomimo że kobieta stała tuż obok – Czy ty żałowałaś pieniędzy na strój dla mego dziecka? Spakuj, co tam chcesz i idziemy na zakupy.
-Ale moje rzeczy szklone są zamknięte w schowku.
-Prowadź! – po chwili Harry wziął swój kufer – chcesz coś jeszcze wziąć?
-Nie tato.
-Żadnej zabawki nic? Już więcej tu nie wrócisz!
-Nie mam żadnych zabawek.
-Dobrze ja muszę coś jeszcze powiedzieć twojej ciotce. PETUNIO DURSLEY! Czy ciebie do reszty pogrzało? Ty jesteś potworem… - wykład trwał ponad godzinę i nic nie zapowiadało końca. Ale przerwał na chwilę i wyjął małe lusterko – Czego?
-Dlaczego jeszcze nie wróciłeś? – odezwał się męski glos z lusterka.
-Bo muszę coś załatwić. A w zasadzie to potrzebuję twojej pomocy.
-Słucham ja Cię uważnie.
-Widzisz chodzi o to, że… Musimy… Zacznę od tego… Rozumiesz nie?
-Nie – odezwała się rozbawiony głos. James wymamrotał coś pod nosem – Nie zrozumiałem jeszcze raz proszę.
-Muszę wymienić całą garderobę Harry’ego.
-Całą? Calusieńką?
-Tak, łącznie z bielizną.
-Spotykamy się za pięć minut w Le Casse Noix.
-Będę tego żałował – mrukną pod nosem. Następnie nałożył przekleństwo na Petunię, aby nie mogła przekazać nikomu, że widziała dziś zmarłego szwagra. Wziął Harry’ego pod rękę i się teleportował
Harry czuł się dziwnie aż musiał usiąść. Żołądek mu wirował.
-Wszystko w porządku? – spytał James.
-Chyba tak – następnie się rozejrzał i zobaczył Wieże Eiffla – My jesteśmy we Francji?
-Tak. Poznasz jednego z moich przyjaciół. To istny zakupoholik, ale trzeba powiedzieć, że gust to on ma. Poznałeś może Lucjusza Malfoya?
-Nie, ale jego syna tak. Dupek, jakich mało.
-Pewnie wdał się w ojca. Aro jest bratem bliźniakiem Lucjusza. Jest bardziej sympatyczniejszy niż ten drugi Mafoy.
Weszli do restauracji. I siedli przy oknie. Po chwili dosiał się do nich blondyn z chłopakiem w jego wieku.
-Harry poznaj Aro Malfoya i jego syna Alexandra.
-Miło mi pana poznać.
-Mi ciebie też młodzieńcze. Nie mogłeś go, chociaż normalnie ubrać?
-On nie ma normalnych rzeczy. W innym przypadku nie prosiłbym cię o pomoc.
-Pewnie masz rację, ale zanim pójdziemy na zakupy to coś zjemy.
Alexander usiadł obok Harry’ego a Aro koło Jamesa naprzeciwko chłopców. Mężczyźni omawiali jakiś artykuł o polityce.
-Mów mi Alex. Chodzisz do Hogwartu? Prawda?
-Tak.
-Też bym chciał. Niestety ojciec nie może się nawet pokazać w Anglii, więc nawet nie było mowy o tym, aby zapisać mnie do tej szkoły. Uczę się w szkole w Australii. Opowiedz, jaki jest Hogwart?
-Wspaniały. To piękny zamek.
-Słyszałem o podziale na domy. Jak on się odbywa?
-Jak przybywasz do szkoły, przed pierwszą ucztą Tiara przydziału- taki magiczny artefakt decyduje jaki z domów będzie najlepszym odwzorowaniem Twojego charakteru.
-I gdzie Cię przydzieliła?
-Do Gryffindoru.
-Moja krew! – wykrzyknął James wcale się nie kryjąc, że ich podsłuchuje.
Po chwili kelnerzy przynieśli obiad. Harry spojrzał przerażony na sztućce przed nim.
-Nigdy nie jadłeś homara?
-Nie.
-Zobacz. – Alex pokazał mu jak go jeść. Harry stwierdził, że chłopak bardzo różni się od swego kuzyna. Często się śmiał i starał się rozbawić Harry’ego.
***
Czarnowłosy chłopak szybko odkrył, dlaczego ojciec nie chciał iść na zakupy z Malfoy’ami. Po pięciu godzinach Harry przestał liczyć ile ubrań kupili. I bardzo się ucieszył, gdy właściciele zaczęli zamykać sklepy. Za to przeraził się, gdy odkrył, że to nie koniec męczarni. Ogólnie spędzili dwa dni w Paryżu, jeden w Nowym Jorku i jeden w Sydney a spędzali je chodząc od butiku do butiku.
-Harry w końcu dzięki Merlinowi przeżyliśmy zakupy z tymi dwoma sadystami. Jedziemy do domu.
-I poznam Dawida, Leona, Michaela i Alice? – w czasie zakupów młody Potter dowiedział się, że ma o trzy lata starszego brata Dawida, sam urodził się, jako trojaczek, (ponieważ jego chrzestny poczęstował jego matkę eliksirem na ciąże mnogą i nikomu o tym nie powiedział) oraz o rok młodszą siostrę.
-Tak.
-Mam nadzieję, że Rigel i Leon nie wysadzili domu – mruknął Aro.
Wszyscy złapali świstoklik i przenieśli się przed zamek.
-Łał.
-Witaj w domu Harry!- powiedział z uśmiechem James. Zamek był trzy razy większy od Hogwart.


Przepraszam za wszystkie błędy, jakie się dopuściłam.  Mam nadzieję, że mnie poprawicie jak coś znajdziecie.

5 komentarzy:

  1. Ohayoooo~!!! Wiesz, zaczęłam od zapoznania się z bohaterami i muszę przyznać, że s t r a s z n i e się zdziwiłam, aczkolwiek opo zapowiada się naprawdę nieźle. Fajny ten twój pomysł na historię, naprawdę. Jest to znowu coś innego. W każdym razie... faktycznie kilka błędów wyłapałam, jednak nie są one jakoś szczególnie rażące. Ogólnie to najbardziej po prostu nie piszesz końcówek, a właściwie końcówki "ł", np. "staną" - powinno być "stanął". Było kilka podobnych przypadków. I zapominasz kropek na końcu zdań. A może po prostu nie zawsze ci wchodzą, nie wiem, jednak trochę masz takich sytuacji. No, to chyba tyle. Myślę jednak, że nie są to jakieś duże błędy, aczkolwiek chyba jednak lepiej by było... no... gdyby ich po prostu nie było, ale to raczej się z czasem powinno unormować, tak myślę. Tak czy inaczej, uważam, że masz bardzo ciekawy pomysł na opowiadanie i z chęcią będę je czytała. Więc czekam na rozdział 1. i życzę MEGA MNÓSTWA WENY, CHĘCI i CZASU. Pozdrawiam serdecznie!!
    ~Daga ^.^'

    OdpowiedzUsuń
  2. Naprawdę ciekawy pomysł na tą historie. Prolog zdecydowanie zachęca do czekania na rozdział pierwszy. powodzenia i natchnienia życzę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hejka!
    Dzięki za linka :D Opowiadanko bardzo ciekawie się zapowiada i już teraz mogę obiecać, że będę je stale czytać ;)
    Prosiłaś o wypisanie błędów (mi to zawsze ułatwia pracę, więc to zrobię).
    A więc po pierwsze: plis, używaj kropek na końcu wypowiedzi bohatera. Lepiej to wygląda i trochę łatwiej czyta.
    "-Zamknij się Petuniu albo nie podam ci eliksir, który cię wyciszy przez tydzień." - chyba bez tego "nie" ;)
    "James mrugną do niego, potem mu się przyjrzał " - mrugnął, a poza tym na końcu kropka
    "-Widzisz chodzi o to, że…, Musimy…, Zacznę od tego… Rozumiesz nie?" - bez przecinków
    "-Harry poznaj Aro Malfoy’a i jego..." - bez apostrofa, po nazwisku Malfoy nie daje się go (mój pan z polaka wyjaśnił mi to tak, że jeśli podczas czytania wymawia się ostatnią literę - w tym przypadku jest zmiana na "j" to nie daje się apostrofa np: Wesleyowie, Potterów)
    "-Do gryffindoru" - myślę, że Gryffindor z dużej
    "-Moja krew! – wykrzykną James wcale się nie kryjąc, że ich podsłuchuje" - wykrzyknął
    No myślę, że tyle :D Poza tym interpunkcja, ale to nie jest moja dobra strona (mimo to chcę przypomnieć, że przed "a..." też daje się przecinek).
    Mam nadzieję, że nie będziesz na mnie zła za takie wytykanie błędów, ale z doświadczenia wiem, ze to wychodzi na dobre (chwała tym, którzy poprawiali mnie).
    Pozdrawiam i życzę mnóstwo weny i pomysłów
    Ginger

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobre świetne :)
    trochę za dużo synonimów "pakuj" - jak dla mnie
    Ale ja chcieć yaoi ni chcieć hentai + złego "Dropsika"

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmm... Co mogę powiedzieć? Na początku strasznie mnie zaciekawiłaś, ale potem... Cóż zbyt szybko lecisz z tą akcją. W jednym rozdziale można przeczytać materiał, z którego spokojnie zrobiłoby się z dwa, a może trzy? Drugą sprawą są opisy, których szczędzisz czytelnikom jak Ebenezer Scrooge pieniędzy. Najważniejszym elementem opowiadania, jest opisywanie przedmiotów, postaci, żeby historia wyświetlała się czytelnikowi w głowie.
    Treść jest naprawdę wciągająca, pełno nowych postaci, których na razie nie ogarniam, ale z czasem pewnie ich przyswoję :D
    Zapraszam na http://alternatywa-ck.blogspot.com/
    Pozdrawiam,
    sherLock

    OdpowiedzUsuń