czwartek, 10 marca 2016

Rozdział 2 - Wakacje czas zacząć




Bardzo przepraszam za tą przerwę, ale na początku kilka rzeczy zawaliło mi się na głowę a potem nie miałam sił do pisania a jeszcze potem zwyczajnie zamieniłam się w lenia. Dziś jest dzień Mężczyzny, dlatego życzę panom Spełnienia Marzeń a paniom spóźnione Wszystkiego Najlepszego. Głównym powodem, dlaczego wstawiam to dziś jest taki, że w powieści Rowling 10 marca 1960 roku - w czwartek rodzi się Remus Lupin. Mam nadzieję, że jeszcze tu ktoś zagląda. I bardzo proszę o komentarze.




Promienie słoneczne wpadały na moją twarz. Przekręciłem się na drugi bok, ale to nic nie dało. Otworzyłem oczy i spojrzałem na zegarek. Mała wskazówka była na piątce a dłuższa między jedynką a dwójką. Jęknąłem z przerażenia, to jest o wiele za wczesna pora, ale wiedziałem, że już nie zasnę. Poczłapałem najpierw do garderoby a potem do łazienki.
Gdy wróciłem do pokoju. Usiadłem na łóżku i starałem się oczyścić umysł. Od trzech lat próbowałem zostać animagiem. Gdzie słowo próbuje jest kluczowym słowem. Cała ekipa się już zmieniła: Leon jest krukiem, Michael koalą, Alex korą królewską, Rigel lisem, Seth pumą, Alice gazelą granta, Wiktoria dzwonicem, a Emma błazenkiem. A ja nawet nie przeszedłem etapu pierwszego. Wszyscy stwierdzili, że po prostu nie mam formy animagicznej, ale ja się nie poddaję znajdę w końcu swoje środowisko a potem zwierzę.
-Tato!-Usłyszałem krzyk i poszedłem pod pokój Dawida, oparłem się o framugę drzwi. Na łóżku mego brata leżał ojciec a właściciel pokoju siedział na podłodze.
-Twoje łóżko jest wygodniejsze niż moje – oznajmił James.
-No i co z tego a jakbym spał nago?
-Ale nie śpisz!
-Ale mogę spać!
-To wtedy pójdziemy na zakupy i kupię ci bieliznę.
-No i co jeszcze. Może jeszcze będę miał Ci się pokazać w tej bieliźnie?
-Jak będziesz chciał!
-A co powiesz na striptiz?
-Dobrze tylko weź ze sobą jakieś ładne tancerki!
Jeśli ktoś kiedyś myślał, że moja rodzina jest normalna to grubo się mylił. To rodzina wariatów.
-Już wiem, co Ci kupię na urodziny Dawid! – Oznajmiłem a osoby w pokoju na mnie spojrzały.
-Chyba zaczynam się bać.
-Mnie?- Uniosłem brwi.
-Świętego Mikołaja.
-Chyba że, ale Mikołaj jest fajny.
-Tak oczywiście. Dajcie mi pięć minut i zejdę na śniadanie.
-Chodź Harry. Zobaczymy, co tam skrzaty przygotowały.
Na stole stało już przygotowane śniadanie. Przy miejscu pana domu leżało kilka gazet między innymi „Prorok”, „Fakty” magazyn codzienny z USA, oraz „Dziennik” z Australii. Aro prenumerował wiele gazet z różnych części świata, skrzaty kopiowały czasopisma dla różnych osób w domu.
Koło mojego miejsca talerza znajdywała się mała koperta.  Zamknięta była woskową pieczęcią z inicjałami RB. Przełamałem wosk i otworzyłem list.
Witaj Harry!
Mam nadzieję, że nie masz jeszcze planów na dziś i mógłbyś przyjść do mnie po śniadaniu. Będę na Ciebie czekał w bibliotece Blacków.
Twój wuj Regulus.
-Co tam?- Spytał James zaglądając do Dziennika.
-Wujaszek chce się spotkać.
-Rozumiem.
-Coś się dzieje? – Spytał Dawid, gdy dosiadł się do stołu.
-Harry ma kolejną lekcję z Regulusem. A ty, co robisz dziś?
-Spotkam się z kilkoma Penelopą i kilkoma znajomymi.


-Witaj wuju! Czego się pouczymy?
-Witaj Harry! W tamtym roku zdałem Mistrzostwo z Obrony Przed Czarnej Magii i resztę, jeśli chcesz musisz się już sam douczyć.
-W porządku!
-Będę Cię teraz przygotowywał do Wojny.
-To znaczy?
-Na pewno zdarzą Ci się walki z Śmierciożercami opowiem Ci o nich wszystkich, co wiem. Zacznijmy od mej kuzynki Bellatrix jest strasznie przebiegła, ale jest wariatką jedyne, co się dla niej liczy to Voldemort. Nie możesz liczyć, że jeśli życie jej siostry czy męża ją powstrzyma nie zawaha się Cię zaatakować. Mam tu myślodsiewnie pokaże Ci, na co musisz zwrócić uwagę, gdy staniesz przed nią…


Usłyszeliśmy huk. To oznaczało tylko jedno. Wrócili. Szybko z wujaszkiem skończyliśmy i poszliśmy w stronę hałasu.
-Leon! Rigel! Co wy sobie wyobrażacie? – Usłyszałem krzyk cioci Dorcas.
Dwójka wcześniej wymienionych minęła nas w korytarzu. Uciekając przed wkurzoną czarownicą. Leon jest moim jednojajowym bliźniakiem, dlatego wyglądamy tak samo. Ale charakter odziedziczył w dużej mierze po ojcu jest bardziej niż skory do żartów. Dlatego wpada w kłopoty często kilka razy dziennie a zwykle towarzyszy mu Rigel drugi żartowniś. Zwykle tam gdzie ta dwójka się pojawiła miejsce wygląda jak by przeszło przez nie tornado z burzą a potem było tam tsunami. Rigel miał ciemną karnację czarne włosy i szare oczy. I prawie, że nieodłączny figlarny uśmiech.
-Cześć Harry! Cześć wujaszku! – Usłyszałem tylko za plecami ich powitanie.
Weszliśmy do salonu głównego. W pomieszczeniu było wiele osób. Prawie wszyscy mieszkańcy zamku prócz dwóch żartownisiów, którzy zamienili okna w magiczne zdjęcia nagich kobiet.
-Harry! – Alice rzuciła mi się na szyję, zaraz po niej przytuliła mnie Emma a potem Wiktoria.
Alice jest jedyną dziewczyną w rezydencji Potterów. Dlatego dla mnie i dla innych panów Potter jest ona nazywana albo małym chochlikiem, bo wszędzie jej pełno albo iskiereczką. Wygląd odziedziczyła głownie po mamie ma rudę włosy, drobny nos, kształtne usta i zielone oczy. Gdyby mogła całe życie by poświęciła tańcu i szukani znicza na miotle. Wiktoria jest drugą wariatką ma szare oczy blond włosy swojej mamy. Uwielbia sport głównie quidditch. Jest fenomenalną ścigającą. Dla wielu Emma jest ich istnym przeciwieństwem – cichą i spokojną lubiąc czytać książki dziewczyną. Tak naprawdę to trzecia wariatka tylko o tym mało osób wie. Uwielbia szaleć na zakupach jak typowy Malfoy i tańczyć hip hop. Budowę odziedziczyła po mamie, ale platynowe włosy i szare oczy już po ojcu.
Potem przywitałem się mocnym uściskiem dłoni z Michaelem, Alexem, Debenem i Alkaio. Michael najspokojniejszy z naszego rodzeństwa. Typowy realista trudno go przekonać, aby przyjął coś na wiarę. Ma też bardzo ciekawą zdolność malowania zmarłych. Duch przychodzą do niego, aby je namalował. Jednym z jego klientów był Slytherin stąd jego obraz u mnie w sypialni. Ale o tym talencie wiem tylko ja, Leon, Dawid i Seth, no może jeszcze tata się domyśla, ale na razie z nim o tym nikt nie rozmawiał. Odziedziczył niebieskie oczy naszej babci a włosy są czarne, ale czasem widać brązowe lub nawet trochę rude refleksy. Alex jak na Malfoya przystało miał odcień włosów w kolorze platyny i szare oczy. Uwielbia zakupy i najlepiej to by przebierał się człowiek przebierał 20 razy dziennie, ale sadzę, że zabrakłoby mu czasu, ponieważ oczywiście zanim się na coś zdecyduję to miną wieki… Drugim jego hobby po zakupach jest quidditch. Dokładniej mówiąc to pozycja ścigającego. Bracia Black mają czarne włosy i czarne oczy są urwisami, którzy czasami za nami łażą jak przystało na młodsze rodzeństwo, ale obaj mają własne towarzystwo, z którym się zadają.
-Jak rok?- Zapytałem Alexa.
-Serio pytasz? Z Leonem wymienialiście się chyba z cztery razy w tygodniu. – Często korzystamy z bratem, z tego że jesteśmy identyczni. Jak na razie tylko bliźniacy Weasly się zorientowali. A z racji tego że ten rok był najgorszym rokiem w mojej karierze ucznia często robiłem sobie odpoczynek w Australii. Oczywiście w życiu nie naraził bym Leona na spotkanie z Różową Ropuchą więc wymienialiśmy się gdy miałem pewność że nie spotka się on z profesorką od OPCM.
-Faktycznie. Przyjdziesz do nas na obiad?
-W zasadzie to chętnie.
-Kto zdobył Puchar Domów?
-Slytherin. W końcu żaden z wężów nie był w Gwardii. Przez co ich punkty nie miały potem uszczerbku.


-Jak zakończenie? – Zapytał Aro przy obiedzie.
-Dostałem dyplom za najlepszego ucznia klasy piątej. Miałem najwyższe osiągnięcia.
-Kujon – zakasłał Harry.
-Ja zostałam uznana za najlepszą ścigającą w tym roku – pochwaliła się Wiktoria.
-Co roku się wymieniacie albo ty albo Alex dzierżycie ten tytuł. To zaczyna być nudne. Szczególnie, że inne stanowiska też są zajęte. Leon od pięciu lat jest najlepszym pałkarzem a Alice najlepszą szukającą. Tylko dzięki Merlinowi obrońcy się jeszcze zmieniają. – Mruknęła Emma trochę zirytowana.
-A ty zdobyłaś trzecie miejsce w rankingu najlepszego ucznia czwartej klasy.
-To bardzo dobre miejsce. W końcu to podium. – Powiedział Harry.
-Gdybyś należała do którejś z drużyn sportowych to z nich też miała punkty do rankingu na najlepszego ucznia i miałabyś szansę na pierwsze miejsce – powiedział Alex.
-Ale ja nie chcę należeć do drużyn.
-A mnie ciekawi, co by było gdyby dać turniej między szkolny – powiedział Aro zyskując uwagę młodzieży.
-Chcesz zorganizować turniej między szkolny? – Zapytał Harry.
-Dokładnie. Poruszę ten temat na przyjęciu przecież musimy stawiać na młodych rozwijających się przedstawicieli nowego pokolenia. Swoją drogą Harry nie zajrzałbyś do mojego gabinetu zaraz po obiedzie?
-Zajrzę – odparł trochę zdziwiony.
-Zmieńmy temat, bo robi się trochę przytłaczający. Co robicie dziś jeszcze? – Powiedziała Julia
-Idziemy na imprezę – oznajmiła Wiktoria.
-Tylko żadnego alkoholu. – Zaznaczył Aro.
-I macie się opiekować dziewczynkami – dodała matka rodzeństwa.
-Nie – jęknęły razem siostry.
-Mamo oni i bez tego są nadopiekuńczy i jeśli kogoś nie znają nie pozwalają nam zatańczyć – powiedziała Emma.
-I bardzo dobrze – zaznaczył pan tego domu.


Harry po przebraniu się w zieloną koszulę i ciemne dżinsy.
-O, czym rozmawiałeś z moim ojcem?
-Trochę o sprawach politycznych.
-A coś więcej mi powiesz?
-Nie. – Harry uśmiechną się od ucha do ucha.
-Kretyn. Myślisz, że ten strój się nada?
-Tak jest w porządku.
-To samo mówiłeś przy wcześniejszym i jeszcze wcześniejszym.
-Alex jak szykujemy się na jakąś większą imprezę ty zawsze jesteś naszym stylistą nie rozumiem, po co pytasz się mnie o zdanie w wyborze stroju.
-Bo chcę wyrobić w tobie trochę smaku.
-Umiem się ubrać tak abyś nie marudził.
-To nie wystarczy! Wiesz, że jeśli te Mistrzostwa się odbędą to nie będziecie mogli z Leonem się wymieniać? I kto wtedy będzie Ci pokazywał najnowsze trendy mody? Wątpię, aby Weasley lub Granger się na tym znali.
-Więc nie odpuścisz mi teraz?
-Nie.
Po godzinie Alex w końcu był gotowy. Wszyscy spotkali się w holu. Michael i Seth stali i rozmawiali a przysłuchiwali im się Rigel i Leon, którzy podpierali ściany oraz siostry Malfoy oraz Alice.
-Panienka w końcu się ubrała?- Zapytała moja siostra.
-Ubrała a ile ja się przy tym namęczyłem. – Potwierdziłem.
-Idziemy? – Zapytał Alex po powitaniu z Sethem ignorując mnie i Al.
I w końcu wyszliśmy na kluby. Przenieśmy się świstoklikiem do rezydencji Blacków w Nowym Jorku.
-Ile możesz zostać?- Zapytałem Setha.
-Trzy dni. Ojciec jest u Pryncypała Bez Nosa ma coś tam do zrobienia potem ma raport do zdania.
-A co u PBN?- Zapytał Leon używając skrótu na wcześniejsze określenie.
-Liże rany po bitwie w Ministerstwie – odparłem z uśmiechem.
-Zmieńmy temat żadnej wojny do końca wieczora – powiedziała Emma. – Naprawdę musimy się w końcu wyluzować. A to za bardzo dobijające tematy. Chodźcie się bawić.
Emma uśmiechnęła się i pobiegła ulicą ciągnąc za sobą Alexa.
Impreza była dobra wszyscy się wytańczyli i padli zmęczeni w rezydencji nie mając sił wrócić na wyspę.

1 komentarz:

  1. ja zaglądam bardzo mi się podoba ale nie umiem komentowac
    Zuza

    OdpowiedzUsuń